Nowy sezon literackich spotkań w ramach cyklu „Między słowami” zainaugurowała rozmowa ze szczecińskim pisarzem Marcinem Grzelakiem. Autor, posiadający szczególny dar do opowiadania, już w pierwszych minutach spotkania wciągnął słuchaczy w wir swoich historii.

Marcin Grzelak to niewątpliwie jeden z tych autorów, którego książki pozostają z czytelnikiem na bardzo długo. Jego niezwykła umiejętność obrazowania świata, przenikania ludzkich traum i prowadzenia czytelnika do współodczuwania z bohaterami przenika się z kunsztownym językiem, który ani na moment nie traci założonego od początku tempa. Konstrukcja zdań wprowadza rytm, który w czytelniku budzi emocjonalne drgania, a naznaczony metaforą język, z którego – jak w mozaice – wyłania się świat z całym swoim pięknem i brzydotą, smutkiem i radością, sprawczością i nieuchronnością losu, skłania do chwilowego przystanięcia i głębszego, bardziej świadomego odczuwania.  

Cztery wydane dotychczas książki autora: Pułapka na anioły, Cukier na duszy, Beksa i Martwe mleko to historie o ucieczce, rezygnacji, bezsilności, grze pozorów. To smutna diagnoza o życiu, którym nie zawsze jesteśmy w stanie pokierować i przeznaczeniu, które zdaje się prowadzić do nieuniknionego. To ładunek emocjonalny trudny do udźwignięcia i dlatego tak głęboko odciskający się w świadomości czytelników. Choć każda z książek autora jest inna i niepowtarzalna w sposobie oddania wybranego skrawka rzeczywistości, to łączą je pytania o to, czego dziś tak naprawdę możemy być pewni. Na te pytania autor nie daje odpowiedzi, pozostawiając czytelnikom pole do pracy nad zrozumieniem nie tylko motywacji bohaterów, ale i swoich własnych.

Choć proza Grzelaka tchnie smutkiem i melancholią, to autor potrafi opowiadać o niej w sposób absolutnie zachwycający! Swoje opowieści snuje nieśpiesznie, w gawędowym stylu, w którym można zasłuchiwać się bez końca. Były więc anegdoty, osobiste refleksje, wspomnienia i historie związane z powstawaniem książek. Było też sporo miejsca na to, co dzieje się poza literaturą – na codzienność, relacje i doświadczenia, gromadzone przez lata. Właśnie dzięki temu rozmowa miała niezwykle kameralny, osobisty charakter, a słuchacze mogli poczuć się jak na spotkaniu z dawno niewidzianym znajomym. Czas płynął, spotkanie toczyło się swoim rytmem, a niemal dwie godziny po raz kolejny przeminęły w okamgnieniu.